Uroczystość ku pamięci Şevgera Ary Machno

Dzisiaj w mieście Til Temir odbyła się uroczystość ku pamięci Şevgera Ary Machno, tureckiego anarchisty, który poległ podczas obrony Afrin 4 marca 2018 roku, zamordowany przez tureckiego drona. W uroczystości wzięło udział około 200 osób, międzynarodowych i lokalnych.

Wiele anarchistek i anarchistów podążyło śladem Ary do Rożawy, żeby uhonorować jego oddanie walce i kontynuować jego pracę.

Więcej o Arze możecie przeczytać tutaj:
Şehid namirin! Wspominając Arę

Przytaczamy przemowę napisaną przez jego przyjaciela, która została dzisiaj odczytana po kurdyjsku i arabsku:

Poznałem Şevgera w Stambule w 2015 roku. Był zorganizowanym anarchistą, próbującym wdrażać te idee w kontekście tureckim. Był już dość długo anarchistą wierzącym w równość wszystkich ludzi, gdy zrozumienie warunków życia Kurdów w Turcji zbliżyły tak jego, jak i inne anarchistki (Tureckie, Kurdyjskie i międzynarodowe) do sprawy kurdyjskiej w Bakurze. Wraz z nimi wielokrotnie odwiedzał Bakur, zgłębiając kurdyjską walkę wyzwoleńczą, która łączyła się dla niego z anarchistyczną walką o wyzwolenie wszystkich represjonowanych ludów.

Podczas pobytu w Europie organizował się i pracował na różnych polach. Pracowaliśmy razem w kontekście tzw. kryzysu migracyjnego, udając się w newralgiczne miejsca i stając ponad granicami narzuconymi przez bezduszne kapitalistyczne reżimy – w praktycznej solidarności z ludźmi w drodze.

Nawet w swoich anarchistycznych zmaganiach zawsze wracał myślami do Bliskiego Wschodu, z którym czuł się związany. Rozumiał unikalny charakter rewolucji w Rożawie jako nadzieję, którą była dla ludzi w całym regionie. W Europie zbierał więc grupę ludzi, którzy chcieliby dołączyć do Rewolucji w Rożawie jako zorganizowane anarchistki – tak aby powrócić później z nasionami tej rewolucji.

Jego sytuacja nie pozwoliła na szybki wyjazd, ale z płonącym sercem przygotowywał się do podróży. W końcu przyjechał do Rożawy na początku 2018 roku, nie chcąc już dłużej czekać. Dostał się tu na krótko przed turecką inwazją na Afrin, odbył szybki trening i rzucił się na pierwszą nadarzającą się okazję, aby dołączyć do wysiłków obronnych. Poległ 4 Marca w wiosce Berberiye, zabity przez turecką bombę.

Jego serce było tak wielkie, że osoba jego rozmiarów ledwo je mogła udźwignąć.
Tego typu serca to coś specjalnego. To w nich gnieździ się cała ludzkość. Pompują życie w przyszłość wolnego społeczeństwa. Wybijają ten sam rytm, którym biły ich poprzedniczki i następczynie rytm rewolucji, wolnego życia i wyzwolenia. Obietnicy końca wszelkich opresji.

Jak i my, miał wiele wad. Wnosił swój wielki uśmiech, którym poprawiał humor przyjaciółkom walczącym u jego boku. Miał przed sobą jeszcze tyle nieskończonej pracy. Teraz my ją będziemy kontynuować.

Jego serce nie stanęło tego dnia, który na zawsze niech będzie przeklęty. To jego serca wielki rozmiar niczym magnes przyciągnął zimną turecką bombę. Pękło na tysiąc kawałków ale nigdy nie stanęło. Biło bowiem tym rytmem, który ciągle słyszymy. Nadal odbija się echem niesiony przez gorące pustynne wiatry aż po wschodnie zimne śnieżne lasy. Obiecujemy zadbać o to, by ten rytm był wyraźnie słyszalny.

Wyznaczył ścieżkę, którą wielu po nim postanowiło podążać. Jego serce bije już teraz w nas wszystkich. Jego dobroć i uśmiech uwalnia się w małych gestach codziennego życia. My zaś dalej rośniemy z nasion zasianych przez tych przed nami sami stając się nasionami dla tych, które przyjdą po nas. Będziemy podlewać tę pustynię łzami i krwią, dopóki aż rozkwitnie w las wolnego życia. To nasza obietnica.

Fediwersum