Sytuacja w północno-wschodniej Syrii wygląda następująco. Wbrew krążącym wczoraj doniesieniom Mazlum Abdi NIE PODPISAŁ narzuconych przez reżim w Damaszku warunków kapitulacji. Dlaczego? Bo oznaczałoby to faktyczne zaprzepaszczenie wszystkich zdobyczy rewolucji: zniknęłaby autonomiczna administracja, przestałaby istnieć armia kobiet itd. Kurdowie i Kurdyjki zostaliby w pełni zdani na łaskę dżihadystów rządzących Syrią.
Co to w praktyce oznacza, wiemy z doświadczeń okupacji kurdyjskich enklaw w Afrin czy Aleppo oraz z wydarzeń na alawickim wybrzeżu: gwałty, porwania, wywłaszczenia, mordy osób podejrzewanych o działalność polityczną itd. Już teraz dochodzi do nich na obszarach zajętych przez milicje plemienne oraz wojska rządowe. Kurdyjska stacja Rudaw opublikowała m.in. film z porwanymi kurdyjskimi bojowniczkami, które jeden z nagrywających „ofiarowuje” jako trofeum wojenne swojemu kamratowi. Powszechnie zatrzymywana ludność kurdyjska jest lżona i dręczona przez dżihadystów jako „niewierni”.
Wiedząc, czym skończy się zajęcie wszystkich terenów administracji, władze wojskowe oraz cywilne zarządziły pełną mobilizację, uzbrojenie wszystkich osób mogących nosić broń i wezwały do powszechnego oporu ludzi ze wszystkich części Kurdystanu. Tym samym wróciliśmy do sytuacji z czasów obrony Kobane przed Państwem Islamskim. Sytuacja jest pod wieloma względami analogiczna.
Joulani być może przebrał się w garnitur, ale to wciąż ten sam przywódca syryjskiego odłamu Al-Kaidy co kiedyś, a jego dowódcy polowi nawet nie udają, że chodzi im o zniewolenie „apostatów”. Siły plemienne już teraz wypuściły jeńców z ISIS po zdobyciu pilnie strzeżonego więzienia w Al-Shaddadi.
Samo Kobane jest oblężone ze wszystkich stron, a pod Hasakę podchodzą kolejne oddziały. Siły SDF, po zdradzie arabskich plemion, skupiły się na obronie terenów w większości zamieszkanych przez ludność kurdyjską, występując pod flagami Ludowych i Kobiecych Jednostek Obrony YPG/YPJ. Tymczasem w Turcji dochodzi do masowych protestów ludności kurdyjskiej i można spodziewać się prób przełamania granicy, by wesprzeć walczących syryjskich Kurdów i Kurdyjki.
Podobnie jak na przełomie 2014 i 2015 roku, dla Rożawy zaczyna się walka na śmierć i życie. Dlatego też jej władze oraz organizacje kurdyjskie apelują o podejmowanie akcji solidarnościowych na całym świecie. Jeżeli chciałbyś się w nie włączyć, skontaktuj się z nami – postaramy się wesprzeć organizacyjnie i merytorycznie.

