TW: Przemoc ze względu na płeć, kobietobójstwo

,
Akadamia Jinwar w Jinwar, wiosce kobiet w Rożawie, Północno-Wschodniej Syrii

Druga część wpisu Marcina Skupińskiego. Tym razem jego obserwacje na temat sytuacji kobiet i ruchu kobiecym w Rożawie. Polecamy!

Wersja anglojęzyczna na Facebooku Marcina [TUTAJ]


Proszę, podzielcie się tym szeroko wśród znajomych i organizacji feministycznych.

W prawdziwie etnograficzny sposób zacznę od zacytowania wywiadu:

„Wtedy ją rozpoznałam. Przypomniała mi o sobie. Właściwie, zapomniałam o niej. Powiedziała do mnie: pamiętasz, jaka byłam nieśmiała? I nie mogłam mówić! Tak, ona była w [organizacji], a ja w [mieście w NES]. Byłam ze związku nauczycieli, a ona dołączyła do organizacji edukacyjnej dla kobiet. W tamtym czasie, kiedy rozmawiałyśmy na jakikolwiek temat, robiła się czerwona. A jej głos, jak… jak to powiedzieć? Często przerywał, coś w stylu „eeee”. Nie mogła mówić. Tak. Czuła się bardzo nieśmiała. Właściwie była gospodynią domową. Ale krok po kroku, teraz jest odpowiedzialna za całą [organizację], myślę, że w północno-wschodniej Syrii. Bardzo się rozwinęła”.

Ta historia jest dobrym przykładem tego, jak rewolucja w Rożawie zmieniła życie wielu kobiet w regionie. W mediach często sprowadzano ją do wizerunku kobiety-wojowniczki. I twierdzę, że danie kobietom broni i prawa do interwencji w imieniu innych kobiet rzeczywiście zmienia dynamikę władzy. Nie zmienia jednak głęboko społeczeństwa. Z tego powodu w DAANES i wokół niego (wiele organizacji w Rożawie ma autonomię, a więc nie jest częścią administracji) stworzono cały system wzmacniania pozycji kobiet poprzez zinstytucjonalizowane wsparcie. Nie oznacza to, że społeczeństwo przestało być patriarchalne w ciągu jednej nocy, czy nawet 10 lat. Wprowadzono jednak mechanizmy zapewniające stały postęp w dążeniu do tego celu. Weźmy na przykład system współprzewodniczących. W niektórych miejscach okazało się, że kobiety pełniące funkcje przewodniczące pełniły praktycznie funkcję asystentek mężczyzn. Jednak w kontekście całego społeczeństwa był to odważny krok, który wysunął kobiety, tradycyjnie umieszczane w sferze prywatnej, na pozycję władzy i publicznej reprezentacji.

Autonomiczne struktury kobiece to temat, który można by omówić szczegółowo, ale co było dla mnie zaskoczeniem, w Kongra-Star (Związku Kobiet), osoby które poznałam (podobnie jak w cytowanej historii), to nie były to doświadczone „kadry”, lecz byłe/obecne gospodynie domowe, dzielące swój czas między życie rodzinne (nadal niezwykle ważne dla wszystkich Kurdów!) a działalność polityczną, często ucząc się nowych umiejętności w zakresie komunikacji publicznej, zarządzania i języków. Podobnie system sprawiedliwości obejmuje Mala Jin – domy kobiet – gdzie spory cywilne dotyczące problemów rodzinnych i przemocy domowej są często rozwiązywane – nie przez mianowanych sędziów ani urzędników administracji, ale przez starsze kobiety ze społeczności.

W dziedzinie nauki i edukacji, Jineoloji – nauka o kobietach – opracowana przez Kurdyjski Ruch Wyzwoleńczy, znalazła bezpieczne schronienie w Rożawie, gdzie mogła testować swoje idee w społeczeństwie. Stała się obowiązkowym przedmiotem w wielu placówkach edukacyjnych. Zastanówmy się chwilę, co to oznacza w praktyce. Wyobraźmy sobie, że idąc na studia w Polsce, nie podpisujemy nudnego „kodeksu postępowania” ani nie uczęszczamy na półtoragodzinne zajęcia „antydyskryminacyjne” (jeśli w ogóle), ale uczestniczymy w pełnym warsztacie konfrontacji z własnymi patriarchalnymi zachowaniami i sygnalizowania niewłaściwego postępowania. Brzmi to utopijnie, prawda? Jineoloji spotkało się z krytyką, na przykład za opieranie się na dość esencjalizującej wizji płci. Jednak unikalne połączenie teorii i praktyki czyni je skutecznym narzędziem praktycznym. Mogę powiedzieć, że dzięki zaangażowaniu w Jineoloji stałem się po prostu lepszym człowiekiem i lepszym aktywistą.

Feministki na całym świecie, a zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, doskonale rozumieją, że gwałtowna emancypacja kobiet w bardzo patriarchalnych społeczeństwach pociąga za sobą negatywne konsekwencje, często w postaci przemocy i kobietobójstwa. Rożawa również nie była wolna od tej sprzeczności, ale postęp milicji dżihadystycznych stanowi zagrożenie o niewyobrażalnej skali dla wszystkich kobiet zaangażowanych w pracę i aktywizm w DAANES. Już teraz, z Aleppo i Rakki, widzieliśmy wiele niepokojących obrazów. Zbezczeszczone ciała bojowniczek. Kobiety będące jeńcami wojennymi poddawane fizycznym i psychicznym torturom w aktach celowo nagrywanych i publikowanych w mediach społecznościowych. Kobiety sprzedawane dowódcom HTS. Żołnierze rządowi pozujący z włosami kurdyjskiej bojowniczki jako trofeum wojennym. Wszystko to, to akty performatywne, których celem jest odczłowieczenie i wymazanie Kurdyjek. U syryjskich dżihadystów ich mizoginia jest wzmacniana rasizmem i fundamentalizmem religijnym. Chcą unicestwić kurdyjskie bojowniczki i aktywistki po trzykroć: jako kobiety, jako Kurdyjki i jako „niewiernych”. Z tego powodu obawiam się, że wkroczenie milicji STG/HTS na terytoria kurdyjskie oznacza możliwość kobietobójstwa na ogromną skalę, a następnie przymusowej „wewnętrznej imigracji” ocalałych, które będą musiały ukryć wszystkie swoje postępy, zdobyte umiejętności i zerwać więzi z ruchem, aby przetrwać i chronić własne rodziny.

Z tego powodu uważam, że wszystkie grupy i organizacje feministyczne w Polsce i gdzie indziej, niezależnie od różnic między nimi, powinny okazać swoje wsparcie dla Rożawy.

Akadamia Jinwar w Jinwar, wiosce kobiet w Rożawie, Północno-Wschodniej Syrii
Akadamia Jinwar w Jinwar, wiosce kobiet w Rożawie, Północno-Wschodniej Syrii