Turcja to kraj pięknych plaż, wyśmienitej kuchni i zabytków przyciągających miliony turystów. Widać tu ślady wielkich cywilizacji – osmańskiej, greckiej, rzymskiej, arabskiej i bizantyjskiej. Nic dziwnego, że dla wielu Polek i Polaków to wymarzony kierunek wakacyjny. Słońce, morze, gościnność i przystępne ceny tworzą obraz miejsca idealnego na urlop.
To jednak tylko część rzeczywistości. Istnieje także druga strona, której nie znajdziemy w katalogach biur podróży.
Od ponad dwudziestu lat Turcją rządzi w sposób autorytarny prezydent Recep Tayyip Erdoğan. W tym czasie ukształtował się system władzy oparty na silnej centralizacji, nacjonalizmie i sojuszu z politycznym islamem. W kraju systematycznie ogranicza się prawa człowieka oraz prześladuje osoby wyrażające odmienne poglądy.
Co to oznacza w praktyce?
- Usuwanie demokratycznie wybranych władz lokalnych. Wybrani w wyborach przedstawicielki i przedstawiciele samorządów były wielokrotnie odwoływane ze stanowisk, a ich miejsce zajmowali mianowani przez rząd komisarze wyłącznie dlatego, że należeli do ugrupowań opozycyjnych, takich jak prokurdyjska partia DEM.
- Wieloletnie wyroki dla polityków i polityczek opozycji. Władze nie ograniczają się do odsuwania przeciwników i przeciwniczek politycznych od pełnionych funkcji, lecz skazują je na wieloletnie kary pozbawienia wolności w procesach o wyraźnym podłożu politycznym, np. w głośnym procesie Kobani, w którym wyroki usłyszeli byli współprzewodniczący i współprzewodnicząca partii DEM, Selahattin Demirtaş oraz Figen Yüksekdağ. Represje nie ograniczają się jednak do środowisk kurdyjskich. Podobny los spotkał burmistrza Stambułu Ekrem İmamoğlu, jednego z najpoważniejszych politycznych rywali Recep Tayyip Erdoğan, który został skazany i objęty zakazem pełnienia funkcji publicznych.
- Represje obejmują nie tylko polityczki i politytyków, lecz także zwykłych obywateli i obywatelki wyrażających sprzeciw wobec działań władz. Osoby uczestniczące w demonstracjach, zarówno podczas protestów w parku Gezi w 2013 roku, jak i w czasie późniejszych mobilizacji, były zatrzymywane i skazywane na wieloletnie kary. Sam udział w demonstracji może prowadzić do poważnych konsekwencji. Policja powszechnie stosuje przemoc wobec osób zatrzymanych, a prokuratorzy postępują zgodnie z zasadą „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”.
- Ataki na społeczność LGBT+ i ruchy kobiece. Od 2015 roku władze regularnie zakazują marszów Równości w Stambule i innych tureckich miastach, a uczestnicy i uczestniczki zgromadzeń są zatrzymywane. Podobnie traktowane są demonstracje organizowane z okazji Dnia Kobiet. Mimo że powszechnym zjawiskiem jest patriarchalna przemoc, Turcja wycofała się z podpisanej w Stambule międzynarodowej konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
- Ataki na wolność słowa i media. Turcja od lat znajduje się w czołówce państw represjonujących media. Według organizacji Reporterzy bez Granic, kraj ten zajmuje 159. miejsce na 180 państw w światowym rankingu wolności prasy, a od 2013 roku około 170 dziennikarek i dziennikarzy zostało zabitych, zatrzymanych lub uznanych za zaginione. Redakcje są przejmowane przez podmioty powiązane z władzą, a krytyczne artykuły mogą kończyć się zarzutami i więzieniem. Wolność słowa ograniczana jest nie tylko poprzez ataki na media. Wystarczy krytyczny wpis w mediach społecznościowych, aby zostać oskarżonym o szerzenie „dezinformacji”, „pochwalanie terroryzmu” lub „znieważenie głowy państwa”.
- Masowe aresztowania i zwolnienia z pracy. Po nieudanej próbie zamachu stanu w 2016 roku zwolniono z pracy 150 tysięcy osób z sektora publicznego, a dziesiątki tysięcy trafiły do więzień. Podstawą oskarżenia mogły być kontakty zawodowe, ukończona uczelnia lub wpis w mediach społecznościowych. Podobnym represjom poddawane są osoby związane z ruchem kurdyjskim. W przepełnionych więzieniach dochodzi do naruszeń praw człowieka, w tym, według relacji organizacji pozarządowych, do przemocy i tortur.
- Niszczenie dziedzictwa i środowiska. Sojusz autorytarnej władzy z wielkim biznesem prowadzi do degradacji środowiska naturalnego oraz dziedzictwa kulturowego w imię interesów uprzywilejowanych grup. Przykładem jest budowa tamy Ilısu, która doprowadziła do zalania starożytnego miasta Hasankeyf, zamieszkanego od tysięcy lat. Aktywiści i aktywistki protestujący przeciwko megaprojektom infrastrukturalnym również spotykają się z represjami.
- Prześladowanie mniejszości etnicznych. Państwo prowadzi politykę kryminalizacji osób walczących o zachowanie tożsamości etnicznej i religijnej mniejszości. Przykładem jest sprawa Nûdem Durak, skazanej na 19 lat więzienia za rzekomą działalność terrorystyczną polegającą na wykonywaniu pieśni w języku kurdyjskim.
- Zaprzeczanie ludobójstwu Ormian. Władze konsekwentnie odrzucają określenie wydarzeń z 1915 roku mianem ludobójstwa i reagują zdecydowanie na publiczne używanie tego terminu.
Polityka reżimu Recep Tayyip Erdoğana nie dotyka wyłącznie mieszkańców i mieszkanek Turcji. Władze w Ankarze prowadzą aktywną, ekspansywną politykę zagraniczną, której celem jest realizacja marzeń o odrodzeniu imperium osmańskiego. Szczególnym celem tej strategii stała się społeczność kurdyjska oraz projekt Demokratycznej Autonomicznej Administracji w Północnej i Wschodniej Syrii, znany szerzej jako Rożawa. Przykładem tych działań było:
- Wsparcie dla tzw. Państwa Islamskiego podczas ataku na Kobane. W 2014 roku ISIS zaatakowało ono kurdyjskie miasto Kobane przy granicy z Turcją. Mimo realnej groźby masakry ludności cywilnej władze w Ankarze nie udzieliły wsparcia broniącym się siłom kurdyjskim. Jednocześnie umożliwiano przerzut zaopatrzenia i bojowników na stronę islamistów oraz blokowano pomoc dla osób broniących miasta.
- Dwie inwazje na północno-wschodnią Syrię. Gdy Państwu Islamskiemu nie udało się uporać z kurdyjskimi siłami YPG//YPJ oraz ich sojuszniczkami z innych grup etnicznych, reżim turecki rozpoczął bezpośrednią ofensywę przeciwko Rożawie.
W 2018 roku turecka armia zajęła region Afrin. W 2019 roku rozpoczęła kolejną operację, obejmującą miasta Serekaniye i Gire Spi. Obszary te znalazły się pod kontrolą armii tureckiej oraz wspieranych przez nią islamistycznych bojówek, znanych z naruszeń praw człowieka.
- Czystki etniczne i przymusowe wysiedlenia. Z zajętych terenów uciekły setki tysięcy mieszkańców i mieszkanek. Na obszarach kontrolowanych przez protureckie bojówki dochodzi do grabieży, konfiskaty mienia, porwań, tortur i przemocy seksualnej. W miejsce wysiedlonej ludności osiedlane są inne grupy, co prowadzi do trwałej zmiany struktury demograficznej regionu.
- Ataki na infrastrukturę cywilną. Tureckie drony i lotnictwo regularnie uderzały w elektrownie, stacje energetyczne, pompy wodne, spichlerze oraz inne elementy infrastruktury krytycznej. Skutkiem są długotrwałe przerwy w dostawach prądu i wody dla milionów osób zamieszkujących ten region.
- Woda jako narzędzie nacisku. Turcja kontroluje kluczowe systemy tam i ogranicza przepływ wody do północno-wschodniej Syrii. Odcinanie dostaw wody bezpośrednio uderza w ludność cywilną, rolnictwo i lokalną gospodarkę, pogłębiając kryzys humanitarny i ekologiczny. Jest to świadoma polityka służąca zamienieniu regionu opierającego swoją gospodarkę na produkcji rolnej w niezdatną do życia pustynię.
- Udział w destabilizacji regionu. Turcja odegrała kluczową rolę w styczniowej ofensywie sił tymczasowego rządu syryjskiego przeciwko północno-wschodniej Syrii. Podburzała lokalne plemiona arabskie do rebelii, udzielała wsparcia wywiadowczego oraz szkoliła fundamelistyczne islamistyczne formacje. Jednostki działające pod jej wpływem dopuszczały się przemocy wobec ludności cywilnej w rejonie Aleppo i Kobane. Na poziomie politycznym Ankara wciąż podejmuje działania mające na celu zablokowanie porozumienia między rządem w Damaszku a władzami Demokratycznej Autonomii (Rożawy).
Turecka polityka imperialna widoczna jest nie tylko w północno-wschodniej Syrii, lecz także w innych częściach regionu.
- Wojna o Górski Karabach. Turcja udzieliła rządzącemu Azerbejdżanem dyktatorowi Ilhamowi Aliyevowi wsparcia militarnego i politycznego w konflikcie z Armenią, dostarczając sprzęt wojskowy oraz zapewniając wsparcie logistyczne. W konsekwencji doszło do czystek etnicznych i przymusowych wysiedleń tysięcy ludzi z regionu.
- Interwencja w Libii. Ankara zaangażowała się w konflikt po stronie jednego z rywalizujących ośrodków władzy, wysyłając sprzęt wojskowy oraz wspierając działania zbrojne, między innymi poprzez przerzut syryjskich najemników.
- Okupacja północnego Iraku. Turecka armia prowadzi tam regularne operacje wojskowe, utrzymuje stałe bazy oraz przeprowadza naloty. Działania te odbywają się pod pretekstem walki z kurdyjską partyzantką, ale ich skutki odczuwa również ludność cywilna.
Polityka zagraniczna Ankary ma realne skutki. Oznacza wysiedlenia, zniszczoną infrastrukturę oraz życie w warunkach permanentnej niestabilności dla milionów osób w regionie. W konsekwencji wiele z nich musi udać się w niebezpieczną podróż szukając lepszego życia na uchodźstwie w Europie.
Co to wszystko ma wspólnego z wakacjami w Turcji?
Turystyka jest kluczowym elementem budżetu tureckiego państwa i powiązanych z nim firm. W ostatnich latach przychody z tego sektora przekraczały 40–50 miliardów dolarów rocznie. Część tych środków trafia bezpośrednio do budżetu w formie podatków, opłat lotniskowych oraz zysków firm kontrolowanych przez państwo. Oznacza to finansowe wsparcie systemu, który prowadzi agresywną politykę zagraniczną i utrzymuje aparat represji wewnątrz kraju.
Jednocześnie masowa turystyka współtworzy wygodny dla władz, atrakcyjny wizerunek Turcji jako kraju wyłącznie wakacyjnego, nowoczesnego i stabilnego. Obraz ten przesłania rzeczywistość polityczną oraz sprzyja normalizowaniu działań rządzących.
Możemy jednak podejmować świadome decyzje, „zagłosować portfelem” i zrezygnować z wakacji w Turcji, ograniczając w ten sposób finansowe wsparcie dla państwa i powiązanego z nim biznesu. Część z nich działa również w Polsce. Są to m.in:
- Turkish Airlines – największa turecka linia lotnicza, która intensywnie rozwija swoją obecność na polskim rynku. 49% udziałów spółki należy do Turkey Wealth Fund, państwowego funduszu majątkowego kontrolowanego przez władze, co oznacza istotne powiązanie finansowe z państwem. Po nieudanej próbie puczu firma przeprowadziła szeroką falę zwolnień pracowników i pracowniczek. W zarządzie spółki zasiadają osoby powiązane z rządzącą w Turcji partią AKP. Spółka zależna, Turkish Technic, zajmuje się m.in. obsługą i serwisowaniem sprzętu wykorzystywanego przez tureckie lotnictwo wojskowe, prowadzące operacje w Syrii i Iraku.
- Pegasus Airlines – tanie linie lotnicze obsługujące m.in. loty czarterowe. Przewoźnik należy do rodziny Sabancı, jednej z najbardziej wpływowych rodzin biznesowych w Turcji. Do kontrolowanej przez nią grupy kapitałowej należy m.in. Akbank, który uczestniczył w finansowaniu budowy tamy Ilısu, związanej z zalaniem starożytnego miasta Hasankeyf. Firmy i instytucje edukacyjne powiązane z rodziną Sabancı współpracują z turecką armią.
- Coral Travel (OTI Holding) – jedna z największych firm turystycznych działających na polskim rynku i oferujących wyjazdy do Turcji. Choć jest to podmiot prywatny, utrzymuje on bliskie relacje z instytucjami państwowymi Turcji. Firma sponsoruje wydarzenia organizowane przy ambasadzie Turcji w Polsce, a wysocy rangą przedstawiciele władz regularnie uczestniczą w wydarzeniach organizowanych przez nią w Turcji.
Co możesz zrobić?
Mając na uwadze wszystkie przedstawione powyżej fakty, apelujemy:
- NIE SPĘDZAJ WAKACJI W TURCJI
- NIE LATAJ TURECKIMI LINIAMI LOTNICZYMI ANI NIE KORZYSTAJ Z USŁUG TURECKICH BIUR PODRÓŻY
- NIE KUPUJ TURECKICH PRODUKTÓW
- PRZEKAZUJ INNYM INFORMACJE O BOJKOCIE ORAZ POLITYCE TURECKIEGO REŻIMU

